Zegar *.*

trwa inicjalizacja, prosze czekac...GRY

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 39 : )

Nie myliłam się .Z czarnego porsche wyszedł Reus ! Matko,jak on bosko wyglądał..miał na sobie białą koszulę,którą ledwo było widać.Przykryta ona była czarnym swetrem a na to czarna skóra.Włosy miał ułożone tak jak zazwyczaj.Myślałam,że zaraz zemdleję! Trzeba było wrócić na ziemię.
- Cześć Marco, to jest moja dziewczyna-Dorota. Oczywiście jest Polką. - przedstawił mnie Robert
- No śmiało odezwij się do niego. - szepnął mi Lewy do ucha
- Cześć.Wiele o tobie słyszałem,miło mi cię poznać.-przywitał się Marco i ku mojemu zaskoczeniu jak prawdziwy dżentelmen pocałował mnie delikatnie w dłoń
Myślałam,że umrę na miejscu! Po chwili uśmiechnęłam się do chłopaków i odpowiedziałam Marco :
- Hej.Mi też bardzo miło Cię poznać. Na prawdę jesteś jednym z moich idoli.-powiedziałam
Zaraz potem pomyślałam,cholera gorzej już chyba na dzień dobry nie mogłam nic powiedzieć.
- To jak wsiadamy ? -spytał się Lewy Reus'a
- Oczywiście zapraszam.-mówiąc to Marco wsiadł za kierownicę,a Robert otworzył mi drzwi od samochodu bym mogła spokojnie wejść
Nie pamiętam kiedy ostatnio jechałam tak drogim samochodem ! Obok mnie siedział Robert,a Marco, tak jak już wspominałam prowadził.
- To teraz jedziemy do ciebie,tak?-zapytałam Roberta
- Tak.
- Marco,proszę jedźmy w moją stronę u mnie pogadamy,zgoda?-zwrócił się do Marco
- Spoko.-odparł
- I gdzie wyciągniesz Roberta? Dortmund na pewno ci się spodoba.-nieoczekiwanie powiedział do mnie Reus
- Dziś pójdziemy po prostu na spacer. A potem mamy w planach spotkać się z innymi chłopakami z Borussi.-odpowiedziałam
- Rozumiem.
Robert popatrzył na mnie i się uśmiechnął po swojemu,jakby chciał powiedzieć `A nie mówiłem,że cię polubi! `
- Nie obrazicie się jak puszczę muzykę tu teraz w samochodzie ? - spytał się nas
Robert popatrzył na mnie,a ja twierdząco pokiwałam głową.
- Nie absolutnie. Twoje auto.-stwierdził
W tym momencie Marco puścił płytę Justina Biebera. Ee..nie wiedziałam co mam powiedzieć. Co prawda słyszałam,że Marco go słucha, a nawet,że był na koncercie ale i tak mnie zatkało. Lewy zaczął się śmiać pod nosem,dzięki niemu ja także.
Z czego tak się śmialiśmy ? Marco po cichu śpiewał Bejbe,Bejbe,Bejbe oo ..! Spytałam się po cichu Lewego czy lubi Biebera. On odparł,że nie. Więc poglądy co do muzyki też mieliśmy podobne.Cieszyło mnie to.
- Dobra już prawie jesteśmy na miejscu.-powiedział Marco
Po chwili faktycznie silnik samochodu zgasł,a Reus wyciągnął kluczyki.
- Jesteśmy na miejscu.-powiedział Lewandowski
- Wow,to tu mieszkasz?-zapytałam
- Tak,wiem,że może nie wygląda idealnie ale dach nad głową jest.-powiedział skromnie
- Żartujesz sobie ! Ten dom przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. - odparłam zachwycona
- Miło coś takiego słyszeć.
- Halo zostajecie w aucie?-powiedział ze śmiechem Marco
- Nie,nie już wychodzimy.-powiedziałam
Marco i Robert wnieśli mi do domu cały bagaż,choć mówiłam,że sama sobie poradzę i ich pomoc nie jest konieczna.
Weszliśmy do domu. W środku było dużo przestrzeni. Ściany pomalowane były na błękitno. Już mi się tu podobało. Robert zaparzył ciepłą herbatę i wyciągnął ciastka. Ugościł serdecznie mnie i Marco. Wiedziałam,że Marco ot tak po prostu nie prosił Lewego o jak najszybszy powrót z Polski,więc chciałam zostawić ich samych aby mogli odbyć 'męską rozmowę'. Po krótkiej rozmowie w końcu powiedziałam:
- Robert,zaprowadź mnie do mojego pokoju ja rozpakuję swoje rzeczy a wy sobie porozmawiajcie.
- Okey.-zgodził się i zaprowadził mnie do pokoju wraz z moimi bagażami
- Dzięki. - powiedziałam
- Jak będziesz coś potrzebować to ja i Marco siedzimy na dole. Wystarczy zejść i powiedzieć.-mówił uprzejmie
- Spoko.
Gdy Robert wyszedł z mojego pokoju zadzwoniła Nadka. Jakby wiedziała,że to jest najbardziej odpowiedni moment na rozmowę.
- Halo ! I jak ci tam ? Żyjesz ? Czy umarłaś z zachwytu ? - spytała Nadia
- Tu jest genialnie ! Co prawda,dopiero wylądowaliśmy ale już jesteśmy w domu Lewego. Mówię ci jesteśmy tu dopiero jakieś 2 godziny, a mi już się tu bardzo podoba. - powiedziałam
- A poznałaś chłopaków z Borussi ? - zapytała podniecona
- Jeszcze nie i dziś chyba nie poznam. Robert stwierdził,że jest niedziela i nie warto dziś zawracać im głowy,ale obiecał spotkanie z nimi. - opowiedziałam
- Aha..- odparła Nadia zawiedziona
- Głowa do góry ! Poznałam Marco!! - krzyknęłam
Musiałam się jednak opanować,bo domyślałam się,że Robert i Marco to mogą słyszeć.
- No nie gadaj ! Opowiadaj wszystko ze szczegółami ! -nalegała Nadka
- Więc..jest jeszcze fajniejszy i przystojniejszy niż w telewizji czy internecie. I..słucha Justina Biebera, dziś słuchał Jego płyty w samochodzie. A teraz właśnie siedzi na dole z Robertem i rozmawiają o czymś ważnym. - opowiadałam ze szczegółami
- Niesamowite..- mówiła Nadia
- A co tam u ciebie? Jak z Łukaszem?- zapytałam
- Świetnie. Dziś idziemy do kina. - chwaliła się
- Na film animowany? - spytałam ze śmiechem
- Hahaha,bardzo śmieszne.- odparła Nadka sarkastycznie
- Na romantyczny. - dokończyła już z powagą
- Biedny Łukasz,jak on to zniesie..-droczyłam się z Nadią
- Widzę,że humor ci dziś dopisuje.A nie chcesz się dowiedzieć co tam u Julki?
- Mów. Jak u niej, jak u Wojtka ? - prosiłam
- Więc u nich ogólnie też wszystko dobrze. Wojtek zaprosił ją dziś na spaghetti.
- Ułł..to widzę romantycznie . - i po moich słowach obie zaczęłyśmy się śmiać
- A wy co dziś planujecie? W końcu jesteś w Dortmundzie - tam gdzie zawsze marzyłaś aby się znaleść. - powiedziała
- Dziś wystarczy nam zwykły spacer. Myślę,że za równo ja jak i Robert jesteśmy trochę zmęczeni podróżą.-odpowiedziałam
- Dobra,wygląda na to,że musimy kończyć bo właśnie Łukasz po mnie przyszedł i zaraz wychodzimy. To miłego spaceru życzę :* - pożegnała się
- Miłego filmu romantycznego :D - odparłam do słuchawki
Nawet nie spostrzegłam,kiedy przegadałyśmy pół godziny ! Moje rzeczy rozpakowałam podczas rozmowy, więc właściwie to nie miałam już nic do roboty. Przyszykowałam się jeszcze tylko na spacer . Ubrałam kremowe rurki wraz z kremową bluzką, a na to szarą bluzę. Ponieważ Robert miał w domu schody,to po cichu zeszłam na nie ,aby popatrzeć czy chłopcy już skończyli rozmawiać. Dobrze,że to zrobiłam,ponieważ wyglądało na to,że skończyli już swoją rozmowę. Zeszłam do nich na dół,usiadłam obok Lewego.
- To o której wychodzimy? - zapytałam
- Możemy już. Zależy od ciebie. - powiedział uprzejmie
- Jeśli nie masz nic przeciwko,to możemy już, bo ja jestem gotowa. - powiedziałam
Robert wstał wziął portfel i komórkę.
- Marco, zostawiam ci klucze,potem nam otworzysz.-zrócił się do Reus'a
- Jasne o nic się nie martwcie.-odpowiedział
- To my wychodzimy.Zamknij.
I wyszliśmy. Robert złapał mnie za rękę-normalnie myślałam,że zaraz zemdleję.Ale w takim momencie nie mogłam.
- Znam takie jedno ładne miejsce. Tu niedaleko.Chciałabyś je zobaczyć? Jest tam ogromna łąka i rzeka. - zaproponował
- Zapowiada się ładny krajobraz.Oczywiście,prowadź.
W mojej głowie roiło się wciąż od wielu pytań. Teraz byłam ciekawa, o czym Robert rozmawiał z Marco.
- Robert,mogę wiedzieć o czym rozmawiałeś z Reus'em ? - zapytałam niepewnie
- Więc..ze szczegółami to ci nie opowiem,ale mogę powiedzieć,że Marco pokłócił się ze swoją dziewczyną-Shiną. Poszło im tam o jakąś głupotę. - opowiadał
- Ojej..biedny Marco. - powiedziałam z współczuciem
- Napisał mi sms'a,ponieważ właściwie póki co nie miał się gdzie podziać.Wraz z Shiną planowali kupno nowego domu,więc do tej pory mieszkali u Shiny.Ale ta po kłótni z Marco po prostu go już tam nie chciała.-mówił
- Rozumiem.-odparłam
- Patrz to już niedaleko. Już widać tą rzekę. - powiedział Robert i wskazał na rzekę na polanie
- Ojej,faktycznie.Ładnie tutaj.Skąd ty znasz takie ładne miejsca?
- Wiesz..czasami po treningach lub meczach lubię się jakoś odstresować czy coś. Wtedy wkładam słuchawki na uszy i sobie biegam po okolicy.-odpowiedział
- Ale przyznaj,fajną masz pracę. - powiedziałam
- Tak uwielbiam moją pracę,ponieważ mogę robić to co kocham od dzieciństwa-grać w piłkę. Zarobki też są zadowalające.
- Hm..ciekawe czy ja kiedyś będę robić to co kocham.-powiedziałam zamyślona
- Miejmy taką nadzieję.
Robert rozłożył swoją bluzę na trawie zaraz przy rzeczce i usiadł. Ja także usiadłam. Siedzieliśmy tak trochę i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Podczas drogi powrotnej zaplanowaliśmy jutrzejszy dzień. Mieliśmy jutro w planach trening Borussi ,mogłam nawet porozmawiać z Kloppem! Nie wiedzieliśmy jednak dokładnie jak spędzimy jutrzejszy wieczór.
- Coś się pewnie urodzi :-) - stwierdził Robert

___________________________________________________________________________
Siema ;D Jak tam się trzymacie po finale Ligi Mistrzów ? U mnie jest ciężko,ale emocje już opadają.. Dzięki za każdą opinię i komentarz. : )
Rzeka + łąka *O*


Marco :) 
& Ubrania

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział,czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki słodki *.* Kocham to <3 W wolnej chwili zapraszam do siebie ;) http://forevermarcoreus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! Nominowałam Cię do Liebster Awards ;) Pytania u mnie na blogu <3

      Usuń
  3. zapraszam do mn
    http://szufladkawyobrazni.blogspot.com/
    może ci sie spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominuję Cię do Liebster Award :) Gratuluję :* Więcej informacji u mnie :D

    http://quiet-another-bvb-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. annarobertstory.blogspot.com zapraszam na bloga o robercie lewandowskim! :)

    OdpowiedzUsuń